„Lepiej nie ruszać.”
To jedna z najczęstszych myśli osób, które od kilku lub kilkunastu lat spłacają kredyt.
Rata przychodzi co miesiąc. Kredyt jest. Jakoś działa.
I nawet jeżeli ktoś słyszy, że może istnieć możliwość zmiany warunków lub obniżenia miesięcznej raty, pojawia się inna myśl:
- „A co, jeśli przez samo ruszenie tego tematu coś się zmieni?”
- „A jeśli bank zobaczy, że moja sytuacja nie jest już taka jak kiedyś?”
- „A jeśli stracę to, co już mam?”
To zrozumiała obawa. Ale warto oddzielić samo sprawdzenie możliwości od faktycznej zmiany kredytu.
Mit czy fakt?
MIT: „Samo sprawdzenie refinansowania oznacza, że mój obecny kredyt zostanie ruszony.”
Samo zainteresowanie możliwościami refinansowania lub wstępna analiza sytuacji nie oznacza automatycznej zmiany obecnej umowy kredytowej.
Analiza ma przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie: „Czy w obecnej sytuacji istnieje rozwiązanie, które warto dalej rozważać?”
Dopiero później można zdecydować, czy w ogóle podejmować kolejne kroki.
Analiza to nie to samo co zmiana kredytu
Warto rozróżnić kilka etapów.
1. Analiza sytuacji
Sprawdzane są możliwości i podstawowe parametry sytuacji klienta.
2. Ocena dostępnych rozwiązań
Można porównać potencjalne warianty i sprawdzić, czy którykolwiek z nich ma ekonomiczny sens.
3. Decyzja klienta
Dopiero wtedy klient decyduje, czy chce kontynuować proces.
4. Ewentualna zmiana finansowania
Do faktycznej zmiany dochodzi dopiero wtedy, gdy klient przechodzi kolejne etapy procesu i podejmuje odpowiednie decyzje.
Najważniejsze
Nie każda analiza prowadzi do refinansowania. I nie każda sytuacja wymaga zmiany.
Czasami najlepszym wynikiem analizy może być informacja: „Na ten moment nie warto niczego zmieniać.”
Każda sytuacja kredytowa jest indywidualna, a warunki istniejącej umowy oraz konkretna sytuacja klienta mogą mieć znaczenie.
Sprawdzenie możliwości ≠ automatyczna zmiana kredytu.